Wpisy oznaczone tagiem manewr

Na mocy paktu

54Na mocy paktu Magik wraz z dwoma znajomymi założyli zespół Paktofonika. Pierwsze piosenki ich autorstwa zostały nagrane w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym ósmym roku. Były to „Ja to ja”, „Gdyby” oraz „Priorytety”. Ten trzeci uchodzi za najbardziej poetyczny polski utwór hip-hopowy. Mijają im miesiąc w nagrywaniu, tworzeniu nowych utworów i zmaganiem się z ciężką, szarą rzeczywistością ponurych, zimowych Katowic. Brak perspektyw, bieda, kłótnie z najbliższymi. Spotkali pierwszego wydawcę, który chciał ich wydać, jednak okazało się, że nie jest na tyle uczciwy, by potraktować chłopaków jak artystów. Chłopaki nie mieli nawet sprzętu, na którym mogliby zarejestrować to, co obecnie nagrali. Rejestrowali freestyle na dyktafonach, nawet całe utwory, ale to wszystko miało okropną jakość i absolutnie nie nadawało się na publikację. Postanowili wykonać pewien manewr, dzięki któremu mogli mieć na jedną noc sprzęt potrzebny do nagrania utworów. Magik dostał w międzyczasie wezwanie do wojska, co bardzo go przygnębiło. Nie chciał nigdzie się wybierać, zwłaszcza do wojska. Klepał biedę i kłócił się z matką. Życie nie układało mu się tak, jak tego zapragnął. Rahim to pseudonim artystyczny muzyka hip-hopowego Sebastiana Salberta. Urodził się siedemnastego listopada w tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym ósmym roku. Swój debiut zaliczył w hip-hopowym składzie o nazwie 3-X-Klan. Współpracowali wtedy z zespołem Kaliber44, do którego należał ich późniejszy współpracownik Magik. W tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym ósmym roku postanowił wraz z Magikiem własnie założyć zespół. Dołączył do nich Fokus i tak powstała Paktofonika. Kiedy Magik popełnił samobójstwo zajął się własnym projektem Pijani Powietrzem. Płyta tego zespołu nazywała się „Zawieszeni z Czasie i Przestrzeni”. Płyta wzbudziła umiarkowane zainteresowanie odbiorców, ponieważ wszyscy patrzyli na jego dokonania na albumie „Kinematografia”, jaką nagrał z Paktofoniką. Potem postanowił wydać ostatnie nagrania pod szyldem Paktofoniki. Był tego pomysłodawcą, ale wraz z Fokusem pracował nad tym. Potem zagrał jeszcze jeden koncert Paktofoniki, co było ostatecznym symbolem rozwiązania grupy. W końcu mógł się uczciwie odciąć od zespołu, którego głównym trzonem był Magik. A Magika teraz nie było. Do dzisiaj nagrywa i występuje w różnych projektach hip-hopowych, jest także organizatorem koncertów. Śmierć Magika była wielkim zaskoczeniem dla całego otaczającego go otoczenia. Artysta czuł się oszukany przez życie, nie chciał skończyć jako prosty robotnik. Dodatkowo ścigało go wojsko, do którego bardzo nie chciał iść, a studia były poza jego zasięgiem. Chociaż wydali płytę, dni płynęły jak zawsze – ta sama nudna praca, brak perspektyw na następny tydzień, nie mówiąc już o życiu. Jego dziewczyna kłóciła się z nim, chociaż bardzo go kochała. Pewnej nocy wkradł się do jej pokoju przez okno i począł z nią dziecko. Wydanie płyty jawiło mu się jako zmianę w jego życiu, a tak się nie stało. Zaczął coraz bardziej podupadać na duchu. Popadał w depresję, wszyscy wkoło to widzieli, starali go zrozumieć, ale to było za mało. Dwudziestego szóstego grudnia 2000 roku Piotr Łuszcz popełnił samobójstwo wyskakując z okno swojego mieszkania w Katowicach. Była szósta nad ranem, odniósł śmiertelne rany. Kiedy przyjechał ambulans, jeszcze żył, ale w szpitalu pół godziny później zmarł. Mówi się, że przed komisją wojskową chciał udawać chorego psychicznie, co spowodowało u niego faktyczne uszczerbki na zdrowiu psychicznym. Magik pozostawił po sobie nieśmiertelną legendę.